Menu
Wstąp do związku Kim jesteśmy? Wspieraj związek Napisz do nas

Strajk w Chung Hong: „Nie jesteśmy maszynami!”

chung_wawa.resized3 lipca (wtorek) kontynuowany jest w strajk w Chung Hong Electronics. Strajk jest na tyle skuteczny, że przy linii montażowej musieli zostać ustawieni pracownicy biurowi. Chung Hong do jutra musi wykonać duże zamówienie dla LG. Relacja z wczorajszego strajku i pikiety solidarnościowej:

2 lipca był drugim dniem strajku po tym, jak w czwartek został zwolniony działacz Inicjatywy Pracowniczej, Krzysztof Gazda. W poniedziałek zastrajkowało ok. 40 osób, wielu pracowników deklarowało chęć przyłączenia się do strajku. Mimo że pracodawca straszył natychmiastowymi zwolnieniami, strajkujący spędzili całą zmianę przed budynkiem fabryki, skandując hasła wraz uczestnikami pikiety, których oddzielał płot i przyzakładowy parking.

Tych, którzy nie odstąpili od maszyn, najpierw zastraszano likwidacją transportu zbiorowego do miejsca pracy (dla wielu oznaczałoby brak możliwości dojazdu do miejsca pracy), po czym zmieniono taktykę i ogłoszono, że w najbliższą sobotę odbędzie się piknik (sic!) dla tych, którzy nie przyłączyli się do strajku. Wszystko działo się za zamkniętymi drzwiami i zasłoniętymi żaluzjami. Strajkującym odmówiono dostępu do toalety. Do strajku dołączyło też kilkunastu pracowników drugiej zmiany.

Mimo ponownego oficjalnego wniosku o rozmowy ze strony Komitetu Strajkowego, zarząd Chung Hong Electronics ignoruje każdą próbę porozumienia. Do tej pory pracodawca utrudnia powadzenie sporu prowadzonego przez związek zgodnie z regułami (który sformułował żądania i przeprowadził etap rokowań i mediacji z udziałem zewnętrznego mediatora), utrudniał przeprowadzenie referendum strajkowego przez wyrzucenie działaczy z autobusów pracowniczy, po czym zwolnił związkowca zaangażowanego w spór i uniemożliwia mu wejście na teren fabryki mimo że ma do tego prawo jako członek komitetu strajkowego.

Przed fabryką odbywała się pikieta solidarnościowa zorganizowana przez Inicjatywę Pracowniczą, do której dołączyli też działacze z wrocławskiego Związku Syndykalistów Polski oraz przedstawiciele zaprzyjaźnionych z OZZ IP organizacji pracowniczych: FAU z Niemiec i The Industrial Workers of the World (IWW) ze Stanów Zjednoczonych. Na pikiecie obecny był zwolniony Krzysztof Gazda. Pikieta rozpoczęła się o już o 6.30, tuż przed przyjazdem pracowników pierwszej zmiany i trwała do godz. 16. Zachęcano do przyłączania się do strajku i nie uleganiu groźbom zarządu.

Strajkujący wywiesili transparenty: „Zarząd kłamie”, „Chung Hong – wyzysk i dno”, „Nie jesteśmy maszynami”, „Precz z wyzyskiem”. Próbowano oflagować zakład od zewnątrz hasłami strajkowymi, co spotkało się brutalną i niezgodną z prawem pracowniczym interwencją ochrony (podarcie transparentu i próba jego podpalenia). Szef firmy ochroniarskiej, Nord-Wacht wywieszał kartki, że to „teren prywatny” i objęty „zakazem fotografowania”, przy czym sam filmował i robił zdjęcia zarówno strajkującym, jak i popierającym protest aktywistom. Oddzielające od zakładu bramki próbowano sforsować. Skandowano „Każda władza ma swoich bramkarzy”, „Mamy prawo protestować”, „Kto sieje nędzę, ten zbiera gniew”. Udokumentowano zniszczenie transparentów związkowych. Wspierający strajk aktywiści zorganizowali pożywienie dla protestujących.

Akcję strajkowa spotkała się też z poparciem części przejeżdżających pod zakładem kierowców i przechodniów. Skandowano „LG zyskuje, Chung Hong wyzyskuje”, „Najpierw ludzie, potem zyski”, „Lud zjednoczony nie będzie zwyciężony”, „Ludzie to nie firma”, „Strajk, Strajk, Strajk w Chung Hong”, „Zarząd do roboty za tysiąc złotych”, „Raz, dwa, trzy, cztery – dość wyzysku do cholery, cztery pięć, sześć – zaciśnij pięść”, „Gdzie jest zarząd?”, „Złodzieje”, „JG – Lubie Gnoić”, „Nie zaciskaj pasa, zaciśnij pięść” i wiele innych, wymyślanych często spontanicznie w wyniku rozwoju sytuacji przez pracowników i aktywistów.

Do walki zagrzewał zwolniony Krzysztof Gazda, zdeterminowany do walki z zarządem fabryki. Szeroko informował o praktykach stosowanych w Chung Hong, zachęcał do oporu, nieustawania w proteście i poszerzania go. Krzysztof ma wyraźne poparcie wśród załogi i pomimo zwolnienia czuje się jej członkiem, podkreśla, że Chung Hong to ludzie. Został ze strajkującymi pracownikami aż do przerwy podczas drugiej zmiany (godz. 19).

Podczas pikiety spalono kukłę „Prezesa” – „pożar” próbowali ugasić gaśnicą ochroniarze, ale zakończyło się to przede wszystkim opryskaniem aut pracowników i przechodzących ludzi. Symboliczny, słomiany „członek zarządu” spłoną, ale najpierw został obwieszony wyżej wymienionymi kartami rozwieszanymi przez ochronę („zakaz filmowania”, „teren prywatny” itp.).

Dwa razy przyjechała policja – mimo nawoływań pracowników nie zajęli się sytuacją na zakładzie, nie uznali za zasadne zapewnienie strajkujących dojścia do toalet, w ogóle nie zajęli się kwestią łamania prawa przez pracodawcę ani zniszczeniem materiałów strajkowych przez pracowników Nord-Wacht. Druga interwencja miała mieć charakter represyjny wobec Krzysztofa Gazdy, który nie dał się zastraszyć i przekonywał, że przestępcami są zarząd i „prywatna policja” w postaci formy ochroniarskiej, a nie strajkujący i protestujący.

Przed fabrykę przyjechały lokalne media, które rozmawiały z pracownikami i wspierającymi protest.

Zobacz:

Gazeta Wrocławska: Protest przed chińską fabryką pod Wrocławiem

TVP Wrocław: Pikieta przed fabryką

TVP Wrocław Fakty (od 6:00 minuty)

Radio Wrocław (2 lipca): Pikieta w Biskupicach Podgórnych

Radio Wrocław (3 lipca): W Biskupicach strajk trwa nadal

Gazeta.pl: Kilkanaście godzin pracy za minimalną pensję. U Chińczyków

Nakręcono też materiały dokumentujące postawę zarządu (odmowa komentarza, dawanie fałszywych danych kontaktowych lub odrzucanie połączeń), jak i samej firmy ochroniarskiej. Ze strajkującymi można się było spotkać tylko pod bramą, protestujących nie wpuszczano na teren fabryki, mimo że mają do tego prawo. Utrudniano też pracownikom wyjście z zakładu, co miało na celu osłabienie strajku. Zwołano specjalne zebranie, stopując pracę zakładu, na którym grożono m.in. likwidacją dojazdu dla całej ekipy z Nowej Rudy. Część tego typu zastraszeń odniosła odmienny skutek od zamierzonego i spowodowało, że do protestu przyłączyli się kolejni pracownicy. Skandowano „Chodźcie do nas”, „Solidarność naszą bronią”, „Wolność, równość, pomoc wzajemna”.

Strajk w fabryce Chung Hong Electronics wybuchł 28 czerwca 2012 w reakcji na dyscyplinarne zwolnienie Krzysztofa Gazdy. Jako uzasadnienie podano „ciężki naruszenie obowiązków pracowniczych”, czym zdaniem pracodawcy było organizowanie referendum strajkowego, udział w pikiecie 15 czerwca i domaganie się, aby bez zbędnej zwłoki zostało zawarte porozumienie o wyborze mediatora. Pierwszego dnia strajku od maszyn odstąpiło 15 osób, mimo zastraszeń i represji (separowanie od innych pracowników, przetrzymywanie w kantynie, grożenie natychmiastowym zwolnieniem, odcięciem transportu zbiorowego).

W piatek 29 czerwca odbyła się w Warszawie pikieta solidarnościowa pod biurem LG Electronics Poland - czyli siedziba głównego kontrahenta i odbiorcy zamówień Chung Hong (zabacz zdjęcia). przez godzinę protestowano przeciwko naruszaniu praw pracowniczych i wolności związkowych oraz przypominało, że firmy-odbiorcy są odpowiedzialne także za warunki pracy u swoich podwykonawców. Podczas protestu nie obyło się bez utarczek słownych z ochroniarzami budynku, którzy chcieli wypchnąć protestujących spod wejścia do biurowca oraz zrywali ulotki przyklejane na słupach i szlabanach przy parkingu wokół budynku.

Strajk w Chung Hong trwa!!!

W najbliższy czwartek, 5 lipca, o godz 14 pod bramą Chung Hong odbędzie się kolejna pikieta wspierajaca strajkujacych!

Szczegóły

Inicjatywa Pracownicza apeluje o wsparcie w formie listów protestacyjnych do szefostwa zakładów:

http://www.ozzip.pl/serwis-informacyjny/ogolnopolskie/1420-poparcie-dla-praconikow-chung-hong).

Solidarność naszą bronią!

 

Powrót na górę