Menu
Wstąp do związku Kim jesteśmy? Wspieraj związek Napisz do nas

Wolnorynkowe piekło kobiet w marketach

Pracując w ciasnym magazynie zielonogórskiego marketu delikatesów Alma, zwróciłem uwagę koleżance, ciągnącej z zapałem paleciak, wyładowany kilkunastoma sześciokilogramowymi opakowaniami mąki. Paleciak to ręczny wózek widłowy ważący ok. 75 kg, nie licząc kilkunastokilogramowej palety. Pouczyłem ją, że zgodnie z rozporządzeniem Rady Ministrów z dnia 10 września 1996 r. w sprawie wykazu prac wzbronionych kobietom, kobieta nie może przewozić takim wózkiem ciężaru przekraczającego 80 kg. Pracownica odrzekła: „Wiem”. Lecz na moją uwagę, że wobec tego nie warto się przemęczać za 1400 zł brutto i że market powinien zatrudnić dodatkowych mężczyzn, by odciążyli kobiety, odparła z oburzeniem: – A co z kobietami? Nie chcę iść na bruk!

Oto cała prawda o faktycznych prawach kobiet w gospodarce „wolnorynkowej”! Kobieta „chcąca” sprzedać swą siłę roboczą pozostaje „nieatrakcyjna” na rynku pracy – pracodawca woli „nieobciążonego przywilejami” mężczyznę. Przyklaskują temu „wolne” media na pasku kapitału.

Liberałowie chcą zrównać konkurencyjność kobiet z mężczyznami, pozbawiając je „przywilejów”. Pracodawcy boją się, że kobieta zajdzie w ciążę, co rodzi „problemy”, jak wynagrodzenie za okres urlopu macierzyńskiego, ochrona przed zwolnieniem pozostającej na nim kobiety, wreszcie limity wagowe przewożonych przez kobiety ciężarów.

Prowadzący w Almie szkolenia BHP instruktor rzekł we wrześniu: „Niebawem najprawdopodobniej normy wagowe dla kobiet i mężczyzn zostaną zrównane”. Na co jedna z pracownic: „Jak to? Kobieta ma dźwigać tyle samo ile mężczyzna!”. Instruktor odparł: „Same chciałyście równouprawnienia”. Podobno równouprawnienie miało gwarantować właśnie to, co w godnym czasów feudalnych żargonie zwane jest „przywilejami”, i równoważyć pozycję kobiet na rynku pracy.

Nie minął tydzień, a „krnąbrna” pracownica dźwigała „męskie” ciężary. Zwyciężył strach przed „kolejką mężczyzn” na jej miejsce. Państwowa Inspekcja Pracy nieczęsto odwiedza markety, a nawet gdy zauważy pracownicę ciągnącą przeładowany paleciak, to… kierownik nic nie wiedział, a winna jest, no właśnie – kto? Niewidzialna ręka rynku, a ta, póki co, jest poza zasięgiem wszelkich kontroli i inspektorów.

Piotr Krzyżaniak

Tekst ukaże się w najnowszym numerze tygodnika „Trybuna Robotnicza” (2/2009)
Powrót na górę