Menu
Wstąp do związku Kim jesteśmy? Wspieraj związek Napisz do nas


Związki zawodowe, strajk kobiet i kontrola narodzin

OZZ IP na demonstracji "Światowy dzień bezpiecznej aborcji - marsz prochoice" (Warszawa 30.09.2018) OZZ IP na demonstracji "Światowy dzień bezpiecznej aborcji - marsz prochoice" (Warszawa 30.09.2018)

Prace reprodukcyjne, to wszelkie prace wykonywane na rzecz odradzania się pokoleń oraz podtrzymania zdrowia i życia ludzi, tak by społeczeństwa mogły się odtwarzać i funkcjonować zarówno w sferze biologicznej, jak i społeczno-kulturowej. Prace te mogą być wykonywane przez instytucje publiczne i prywatne, ale przede wszystkim przez nas samych – w obrębie gospodarstwa domowego (rodziny). Kojarzymy je często z funkcjami opiekuńczymi, ale mają one szerszy charakter.

Dyskusja wokół tej kwestii nasiliła w związku z wprowadzeniem przez rząd PiS programu „500 plus”, którego faktycznym celem było osiągnięcie wzrostu liczby urodzeń. Jednakże z perspektywy pracy i związków zawodowych, program ten może być traktowany, jako forma płacy czy rekompensaty za pełnienie funkcji opiekuńczych nad dziećmi przez rodziców, w tym głównie kobiety. Drugą kwestią, były próby równoległego zaostrzenia prawa do aborcji, które i tak w Polsce jest jednym z bardziej restrykcyjnych na świecie. W tym kontekście pojawiło się szereg głosów krytyki dotychczasowej polityki rządu PiS oraz protesty stawiające sobie za cel obronę tzw. praw reprodukcyjnych kobiet. Przeciwko zaostrzeniu ustawy opowiedziała się także Inicjatywa Pracownicza.

Według Światowej Organizacji Zdrowia prawa reprodukcyjne polegają na uznaniu podstawowego prawa wszystkich par i jednostek do decydowania swobodnie i odpowiedzialnie o liczbie, odstępach czasowych i momencie sprowadzenia na świat dzieci, prawa do informacji, dostępu do środków które to zapewniają, a także prawa do utrzymania najwyższego standardu zdrowia seksualnego i reprodukcyjnego. Jest to prawo do podejmowania decyzji o posiadaniu lub nie dzieci w sposób wolny od dyskryminacji, przymusu i przemocy. Prawa te obejmują przede wszystkim: prawo do edukacji seksualnej, prawo do legalnego i bezpiecznego przerwania ciąży; prawo do stosowania metod i technik antykoncepcji oraz (szerzej) kontroli narodzin; prawo do dostępu do zgodnej ze standardami medycznymi opieki zdrowotnej w dziedzinie prokreacji.

Poniżej tekst Marii Dębińskiej z Warszawskiej Komisji Środowiskowej OZZ IP będący sprawdzaniem z dyskusji, zorganizowanej w Warszawie przez OZZ Inicjatywa Prasownicza, a dotyczącej praw reprodukcyjnych.

Związki zawodowe, strajk kobiet i kontrola narodzin

26 września 2018 miałam przyjemność moderować dyskusję, którą zorganizowały warszawskie komisje IP, dotyczącą roli związków zawodowych w toczącej się w Polsce walce o prawa kobiet. Bezpośrednim impulsem do jej zorganizowania była demonstracja z okazji Światowego Dnia Bezpiecznej Aborcji przypadającego 30 września. W dyskusji wzięły udział członkinie warszawskich komisji IP: Olga Gitkiewicz z Komisji Dziennikarek i Dziennikarzy, Ewa Majewska z Komisji Zakładowej IP na Uniwersytecie Warszawskim, Sylwia Pawlak z Komisji Zakładowe IP w Teatrze Powszechnym oraz Katarzyna Rakowska z Warszawskiej Komisji Środowiskowej.

Uczestniczki dyskusji zastanawiały się nad trzema kwestiami: (1) dlaczego prawa reprodukcyjne powinny stanowić obszar działania związków zawodowych, (2) w jaki sposób związki zawodowe mogą się włączyć w walkę o nie oraz (3) jakimi narzędziami dysponują.

Wybór czy przymus?

W pierwszej części rozmawiałyśmy o tym, jak ograniczanie praw reprodukcyjnych kobiet w Polsce wpływa na ich sytuację na rynku pracy.

Katarzyna Rakowska opowiadała o swoich doświadczeniach wyniesionych z działalności w IP: „Znamy osoby na umowę o pracę, które poroniły w pracy ze względu na zbyt ciężkie warunki pracy; znamy osoby zatrudnione na umowę o pracę, które nie mogły wrócić do pracy, były bardzo niechciane w pracy po powrocie z urlopu macierzyńskiego; znamy osoby na umowach cywilnoprawnych, które nie miały odprowadzanej składki chorobowej, więc nie miały prawa do zasiłku macierzyńskiego; mamy osoby na umowach cywilnoprawnych, które czytając nasze poradniki i broszury, odprowadzały od każdej umowy zlecenia składkę chorobową, a okazało się, że zasiłek macierzyński przysługuje tylko od jednej umowy. Więc jeśli tych umów jest 10 każda po 300-400 PLN to zasiłek jest liczony tylko od jednej umowy.”

Olga Gitkiewicz opisała sytuację wielu kobiet pracujących w jej zawodzie, w którym większość osób pracuje na podstawie umów zlecenie albo umów o dzieło, co sprawia, że są pozbawione wielu form wsparcia ze strony państwa. Zwłaszcza zdobycie miejsca w przedszkolu albo żłobku jest dla nich bardzo trudne, ponieważ osoby na takich umowach otrzymują mniej punktów w trakcie rekrutacji. W rezultacie, kobiety są zmuszone wrócić do pracy bardzo szybko po porodzie, bo nie przysługuje im urlop macierzyński i jednocześnie nie mogą liczyć na instytucjonalną opiekę nad dziećmi.

Inną ważną kwestią, poruszoną przez Ewę Majewską, były ekonomiczne skutki zakazu aborcji. „Dopóki będziemy mówić o tym jako o wyborze, to przegrywamy. Dla mnie to nie był żaden wybór, ja byłam w takiej sytuacji ekonomicznej, w której urodzenie dziecka nie było możliwe. Ja dużo wcześniej zdecydowałam, że nie będę mieć dzieci, ale w tamtym momencie (gdy decydowałam się na aborcję) to w żadnym wypadku nie był wybór”.

Majewska argumentowała, że zakaz aborcji jest poszerzaniem obszaru biedy w naszym społeczeństwie, skazywaniem osób, które już i tak są ubogie, na jeszcze większą nędzę – niezależnie od tego, czy wezmą kredyt i usuną ciążę, czy urodzą i będą obciążone kosztami utrzymania (często kolejnego) dziecka. Dlatego czas przestać patrzeć na aborcję jako na indywidualny wybór i skupić się na ekonomicznych skutkach zakazu aborcji. Podobnie ujęła to Katarzyna Rakowska – dostęp do legalnej, bezpiecznej i bezpłatnej aborcji warunkuje naszą zdolność do pracy, nasze zdrowie psychiczne i fizyczne, rzutuje na nasze losy jako pracownic.

Problemy nie kończą się wraz z ciążą, ale dotyczą również opieki nad dziećmi, tego czy możemy pracować, bo mamy zapewnioną tę opiekę, albo czy możemy nie pracować, bo chcemy się opiekować dziećmi. Czy musimy w takiej sytuacji polegać na dochodach (na ogół męskich) partnerów? Katarzyna Rakowska podkreśliła, że „kapitalizm nie kończy się na drzwiach zakładu pracy i dotyka wszystkich sfer naszego życia, dotyka także bardzo głęboko sfery seksualności i reprodukcji”. Dostęp do bezpiecznej i darmowej aborcji, antykoncepcji, edukacji seksualnej czy opieki nad dziećmi w dużej mierze wpływa na sytuację kobiet na rynku pracy i ich pozycję w relacji z pracodawcą.

Rola związków zawodowych

Co zatem związki zawodowe mogą dla nas zrobić? Jakich form wsparcia oczekujemy od nich? Ewa Majewska postulowała, aby działania związków w sferze praw kobiet opierały się na solidarności i nie polegały na jednokierunkowym wsparciu dla „słabszych” ofiarowanym z pozycji przywileju. Zdaniem Majewskiej solidarność pozwala na stworzenie relacji, w której uznajemy, że od osób dotkniętych różnymi formami opresji możemy się uczyć strategii walki z nimi.

Sylwia Pawlak opisała inicjatywę komisji IP w Teatrze Powszechnym, gdzie problemem był brak opieki nad dziećmi po godzinie 17, podczas gdy wiele osób pracowało wieczorami. W rezultacie został zorganizowany punkt opieki nad dziećmi i ich rodzice mogą pracować nie martwiąc się, z kim zostawić dzieci.

Katarzyna Rakowska jako sprawdzone działania opisała akcje IP zmierzające do poprawy warunków pracy pod względem molestowania seksualnego oraz przemocy psychicznej i fizycznej, jak również wykorzystywanie zakładowego fundusz świadczeń socjalnych na dopłaty do przedszkoli i żłobków. Podkreślała, że zazwyczaj te środki są wykorzystywane na karty sportowe i „wczasy pod gruszą”. Rzadko się zdarza, żeby związki zawodowe wykorzystywały je na cele związane ze wsparciem sfery wychowawczo-opiekuńczej.

Ważnym wątkiem dyskusji była praca reprodukcyjna i konieczność jej dowartościowania. Sylwia Pawlak postulowała zmianę sposobu mówienia o pracy domowej: „Często o kobiecie, która opiekuje się dzieckiem, mówi się, że siedzi w domu. Już samo to sformułowanie obniża wartość jej pracy”. Ewa Majewska przytoczyła dane dotyczące wartości rynkowej pracy opiekuńczej. Kobiety w Polsce pracują na ogół na dwóch etatach: w domu i w pracy, a wkład pracy domowej w PKB jest co roku obliczany przez GUS i wynosi ok. 30%. Związki zawodowe w walce o prawa pracownicze powinny więc brać to pod uwagę, ponieważ to podwójne obciążenie wpływa na pozycję zawodową kobiet.

W stronę strajku kobiet

Dyskusja o różnych formach związkowego zaangażowania w walkę o prawa kobiet reprodukcyjne w naturalny sposób prowadziła do pytań o znaczenie „Ogólnopolskiego Strajku Kobiet”, Czarnych Protestów i innych masowych mobilizacji na rzecz praw kobiet.

Olga Gitkiewicz przypomniała, że początkowo strajk kobiet był uważany za strajk tylko z nazwy, wiele osób twierdziło, że był to protest dotyczący kwestii obyczajowych, w którym brały kobiety z wielkich miast, natomiast nie dotyczył problemów kobiet z klasy pracującej ani praw pracowniczych. Po dwóch latach od czarnych protestów sytuacja jest inna. Konsekwentne nazywanie tych protestów strajkiem rozszerzyło definicję pracy i wprowadziło do debaty publicznej problem pracy reprodukcyjnej. Potwierdziła to Katarzyna Rakowska: nazwanie czegoś strajkiem i nawiązanie do narzędzi, taktyk, strategii tradycyjnie wykorzystywanych przez związki zawodowe sprawia, że opieka i rodzicielstwo reprodukcja zaczynają być postrzegane jako praca. Tegoroczne protesty opiekunek i opiekunów osób z niepełnosprawnościami również zawierały postulat traktowania reprodukcji i opieki jako pracy – i również powinniśmy traktować je jako formę strajku, którą związki muszą wspierać.

Idea strajku wydaje się więc coraz bardziej powszechna i pokazuje determinację kobiet w walce o swoje prawa. Opieka i wychowanie coraz częściej uznawane są za pracę, dzieje się to jednak w ruchach społecznych, a związki zawodowe pozostają trochę na uboczu. Choć w końcu przyłączyły się do strajku kobiet, to widać, że nie odnajdują się w działaniach społecznych poza zakładem pracy. Pytanie zatem, co związki zawodowe mogą zrobić, aby walczyć o prawa osób wykonujących pracę opiekuńczą? Niestety ustawa o rozwiązywaniu sporów zbiorowych utrudnia strajki w sprawach nie dotyczących zakładu pracy, takich jak polityka rządu. Pod tym względem związki zawodowe w Polsce są w dużo trudniejszej sytuacji niż związki zawodowe za granicą. Ewa Majewska przypomniała niedawne demonstracje dotyczące legalizacji aborcji w Argentynie, które zostały wsparte przez strajki organizowane przez związki. Polskie prawo na wiele sposobów utrudnia taka formę zaangażowania, ale wszystkie uczestniczki dyskusji zgodziły się, że prawa kobiet są ściśle związane z prawami reprodukcyjnymi i powinny być obszarem działania związków zawodowych – również poza zakładem pracy.

Katarzyna Rakowska podkreślała, że związki zawodowe nadal mają duże pole działania w sprawach społecznych: „Jako związki zawodowe mamy duży wpływ na dyskurs i dużą siłę przetargową w stosunku do rządu i państwa. My jako IP, związek mały, ale radykalny, już kilkakrotnie zmienialiśmy debatę publiczną. 10 lat temu prowadziliśmy kampanię „praca czasowa – dyskryminacja stała”, którą wtedy była uznawana za radykalną. Dziś Gazeta Wyborcza co drugi dzień krytykuje śmieciówki.”

Ewa Majewska i Katarzyna Rakowska podkreślały, że udział w demonstracjach jest jednym z podstawowych narzędzi, jakie mamy do dyspozycji w walce o nasze prawa. Katarzyna Rakowska w następujący sposób zachęcała do udziału w demonstracji 30 września, pod hasłem „Aborcja znaczy życie”: „Ja zawsze się cieszę kiedy idziemy gdzieś wspólnie jako związek zawodowy. Pokazujemy w ten sposób, że za naszymi przekonaniami stoi też organizacja. To daje zawsze większą siłę przekazu. Pokazuje, że to nie są indywidualne poglądy czy indywidualne sprawy, ale realne interesy ekonomiczne, pracownicze, i są organizacje w Polsce, które o te interesy ekonomiczne będą walczyć.”

W drugiej części dyskusji panelistki i publiczność zastanawiały się, jakie działania możemy podjąć w ramach IP aby włączyć się w walkę o prawa reprodukcyjne kobiet. Będziemy się starać, aby w kolejnych miesiącach pomysły te zacząć realizować w praktyce.

Maria Dębińska

Powrót na górę